Without any pain it wouldn't be the same

2010-04-23

Nie wiem sama. Ostatnie miesiace sa koszmarem. Ucze sie zyc na nowo z perspektywa, ze moja najlepsza przyjaciolka, ktora jest dla mnie jak siostra, jezdzi na wozku inwalidzkim. To tak bolesne i przykre ze, nie bardzo wiem jak mam sie zachowywac i co robic. W maju przylatuje Natasza i chcialysmy we 3 jechac na 5 dniowy festival. Ale Marga mowi, ze nie jest gotowa na to, by zmagac sie z calym swiatem, wozkiem i do tego dobrze bawic. Ale bez niej ja sama nie bede umiala sie tam bawic. Czasami nawet czuje ze nie powinnam. To tez niby prawda, ale jak mam sie dobrze bawic, widzac ze ona jest taka biedna? :/ Ale ja tez chce normalnie zyc - a piszac to czuje sie jak najwiekszy smiec....

Zastanawiamy sie z T. czy nie sprzedac mieszkania. Troche mi szkoda, bo tyle milych chwil tam spedzilismy ! Pamietam jak sie wprowadzalismy tam we 3, ja, Ivano i Tomek i jak malowalismy sami i jak tam zmienialismy, zeby bylo to 'nasze' mieszkanie, pelne plakatow, zdjec, z fajnymi meblami. A teraz - mieszkam tam sama z Loczkiem, a Loczka czesciej nie ma niz jest. Tomek sam nie wie czy sie wprowadzac czy nie, czy mieszkac ze mna w pokoju czy wrocic do swojego dawnego, czy sprzedac mieszkanie i zamieszkac we dwoje, czy moze zostawic sprawe tak jak jest teraz?

Nie chce mi sie myslec o tym wszystkim. A dodatkowo dostalam prace i musze kupic samochod bo metro tam nie dojezdza. Chcialabym miec powod do radosci.Dobrze ze Nataszka przyleci (:

skomentuj (3)


Strona g³ówna